
Wertując ostatnio historie fotografii różnych autorów natknąłem się na taki oto fragment. Autor, Boris von Brauchitsch pisze, odnosząc się do współczesnej fotografii, o przetwarzanych obrazach, o photoshopowej modyfikacji.
„Dzięki nowym mediom elektronicznym płaszczyzna fikcji poszerzyła się w nieskończoność. Mity, marzenia i fantazje podlegają takiej samej wizualizacji jak dokumenty. Tyle że to już nie jest fotografia – rysowanie światłem. Powstający w ten sposób sztuczny produkt nosi jednak znamiona fotografii. Podobnie jak niegdyś fotografia próbowała naśladować malarstwo, tak obecnie sztuka komputerowa w dużym stopniu odwołuje się do motywów i stylów fotografii”.
Cóż, choć wielu zaprotestuje ja z tezą autora się zgadzam. Podzielam pogląd, że modyfikowane obrazy to „tylko” grafiki w swojej stylistyce przypominające fotografie. Nie znaczy to, że gorsze - o Nie. Nie o wartościowanie tu bowiem chodzi, lecz o dostrzeżenie tej subtelnej różnicy. Kto wie, może za 5 lat fotografiami pozostaną tylko obrazy rejestrowane na błonie światłoczułej, pozostałe z uwagi na zbyt rozbudowane funkcje aparatów pozostaną niewystarczająco wiarygodne, aby je tak nazywać. Może tak byłoby lepiej, kto wie. Proponuję powrócić do niezbyt popularnego podziału na fotografów i fotografików, ale tym razem odwróćmy znaczenie tych słów. Ja póki co pozostanę fotografem ;-))
Wszystkiego Dobrego dla fotografów i fotografików ..